16 lutego 2021

Kolorystyka / Schody donikąd: Miotła na szczycie / Żółć i niebieść


 

Wrzuć pięć milionów, wyskoczy ci prezydent (cf. Rafałowicz, RAZ) / Walizka: President





 

Ślepi przewodnicy ślepych





 

Dziura w kotle (Idzie Grześ przez wieś...)


 

Rzeczpospolita trzecia i pół / Orzełki i rdza


Tak nam ją przedstawiają politycy i pozostający na ich usługach medialiści:


 

A tak wygląda naprawdę:


Schody donikąd / Schody do Nikąd (Stairway to the sky / Not necessarily the stairway to heaven)






 

Piękny język polski: Zwycięztwo (Zwycięstwo); zależy tylko od ciebie (cf. Chesterton, GKC, Bruce Marshall)


 

Religia recyklingu: Shaken not stirred (Kosz / Wstrząśnięte, nie zmieszane)


 

Piękny język polski: Rymowanka: W interesie lepszej jakości i wartości


 

Nie tylko psy... (ZAKAZ WSTĘPU ZE ZWIERZĘTAMI)


 

U PROGU/DRZWI: Biel, biel everywhere / Drzwi donikąd / "Zadzwoń. Nie otworzę!" / Crossover: KOLORYSTYKA: Biel / Próg w śniegu / Drzwi w śniegu


 

Cienie na chodniku (cf. GKC Chesterton – chodnik: dzieci omijają na linie między płytami)


 

11 lutego 2021

Pokłosie ŻEŃCÓW TRZ3CH: "Ani zwrotki Bogurodzicy, bo zniechęcimy Tatarów"

 

Przecenia się wpływ Strajku Kobiet na strajk przedsiębiorców. Bez feministek na ulicach o restauratorach nie byłoby dużo głośniej – na co wskazują wielotysięczne manifestacje SPRZED wyroku Trybunału, przez większość społeczeństwa skwitowane bezradnym, współczującym "aha"; jak przeważnie bywa z protestami mniejszych grup w Polsce. To prawda, że jest coraz gorzej - ale 99% osób, z którymi poruszyłem ten temat, demaskuje wyrok TK jako odwracanie uwagi od sytuacji gospodarczej (o Pitoniu w ogóle nie słyszeli). 


Nie jest i nie było tak, że studentki kulturoznawstwa, rozumiejące ten mechanizm, odrywają się nagle od stutysięcznego strajku kobiet, żeby zasilić znacznie mniej liczne szeregi przedsiębiorców. Nie jest też tak, że te same studentki – gdyby miały prawo aborcji nawet do 9 miesiąca – maszerowałyby dzisiaj z Tanajną; w najlepszym razie oglądałyby urywki z protestów na smartfonach aż do nadejścia dyktatury, o której mówi SZA. (Nie wspomnę, że większość kobiet, z którymi rozmawiam, myśli, że wprowadzono całkowity zakaz aborcji; tymczasem ustalono relację przesłanki eugenicznej do dotychczasowego orzecznictwa – i w ramach uspokajania konfliktu na to także należy zwracać uwagę).

Powoływanie się na sojusze i kompromisy "dla ratowania Polski" nie ma sensu – bo oprócz skutecznych sojuszy i kompromisów bywają także fatalne; zwłaszcza w kwestiach etycznych, czego przykładu dostarcza nowsza historia zarówno Kościoła, jak i Polski. Czym innym jest przymierze dwóch armii, a czym innym podlizywanie się wrogowi w imię improwizowanych celów. Gdyby (trawestując Pitonia) Jagiełło powiedział pod Grunwaldem "ani zwrotki Bogurodzicy, bo zniechęcimy Tatarów", to pewnie zostałby z samymi Tatarami. Pojednanie i deeskalacja chaosu jest potrzebna – ale nie za cenę beztroskich ustępstw wobec ruchów, które od początku istnienia życzą nam zagłady, mają nieograniczone wsparcie finansowe, w przeciwieństwie do nas dokonują ciągłej skutecznej ekspansji i nie wycofują się z raz zdobytych przyczółków.

Jest na facebooku dużo stron, które bezmyślnie jątrzą spór, ekscytując się Wyrokiem (z którym zresztą trudno coś teraz zrobić) – i to należy deeskalować. Ale jeśli Pitoń nawołuje prawie codziennie, żeby nie brać udziału w tej szopce, to tym bardziej nie należy podawać ręki kobietom żądającym prawa do pełnej aborcji "bez granic". W konsekwencji zamiast typowej wojny między konserwatystami i lewakami może powstać nowy podział po prawej stronie – łagodnym tego obrazem jest ta korespondencja, która w innych warunkach nie musiałaby mieć koleżeńskiego charakteru.

Nie ma prostego przełożenia "wydajny gospodarczo kraj = mało aborcji, biedniejszy kraj = dużo aborcji". To jest wypadkowa wielu czynników, wśród których jeden z kluczowych i najbardziej wrażliwych stanowi po prostu mentalność. Jeśli niedługo trzeba będzie zawierać sojusze ze szkodą dla niej to trzeba dokładnie wiedzieć, jaki jest cel, czy jest realistyczny i jak go osiągnąć. Państwo o 5% mniej zrujnowane, za to z rosnącym przyzwoleniem dla zabijania dzieci mnie nie przekonuje – a układanie się przedsiębiorców z feministkami nie da pewnie nic.

"Cała narracja o aborcji jest fałszywa" - pełna zgoda; co nie implikuje konieczności bezkrytycznego zgadzania się na specyficzną optykę Pitonia. 

Tomasz

10 lutego 2021

Pokłosie ŻEŃCÓW TRZ3CH: W sojuszu z czcicielami Baala

 
Cała narracja o aborcji jest fałszywa. Ruchy antyaborcyjne w krajach katolickich dzięki swej nieudolności przyczyniły się do legalizacji i upowszechnienia aborcji – na czele z włoską Białą Armią (ale przecież tak samo było w Hiszpanii czy Portugalii). Nie ma żadnych zakładników – rząd kontroluje niewielką część aborcji. Lewicowe źródła mówiące o 4% pewnie są przesadzone, ale gdzieś czytałem o 15–20%. Jeśli chcemy zmniejszyć liczbę legalnych aborcji, wystarczy zorganizować sieć dobrych ośrodków dla dzieci; do tego trzeba po prostu pieniędzy (vide Fundacja Brata Alberta). Ludzie, którzy boją się rodzić dzieci, po prostu je oddadzą. Dużo poważniejszą sprawą jest walka z aborcją nielegalną, która – aby była skuteczna – wymagałaby pogwałcenia praw rodziny i ogromnej ingerencji państwa i tak naprawdę w moralny sposób trudno ją ścigać. Pozostaje jedna słuszna droga – wzmacnianie rodzin – zarówno prawne, jak i materialne. Silne rodziny to najlepsza metoda walki z aborcją. Nie bez znaczenia są też kryzys i bieda, które zawsze sprzyjały aborcji i sprzedawaniu dzieci w niewolę (a teraz też na organy). Cieszenie się z wyroku Trybunału to tak, jakby będąc zamkniętym w łagrze cieszyć się z zakazu aborcji wydanego przez Stalina.

→ "Legitymizowanie feministek przez konserwatystów" – nic takiego nie ma miejsca. Chodzi o wyrwanie Lempart części tłumu, który jest mniej radykalny i znalazł się tam przez przypadek.
"Nie da kompletnie nic" – właśnie dużo się już udało – wyrwało się im dużo ludzi, którzy zorientowali się, że Kaczyński chce tych protestów i że są narzędziem w jego rękach. Ataki na kościoły straciły też na sile.
 
Divide et impera. 
 
Dzięki [Góralskiemu] Vetu lewica dzieli się – podobnie pozytywną rolę odgrywa Tanajno – lewica libertariańska – bo atakuje socjalistów i komunistów, zabezpieczając dużą cześć lewicujących Polaków przed pójściem w kierunku Antify. Dzięki temu ruchowi możliwość protestów antyrządowych została przywrócona, bo złamana została wizja tego, że wyjście na ulice to poparcie dla Lempart.
Dla mnie Pitoń już jest bohaterem za ten klin, który wbił pisowcom.

→ "groźny precedens w operacji, której dokładnego celu najzwyczajniej w świecie nie znamy"

Przecież wystarczająco dokładnie widać, do czego to zmierza, bo inne kraje wyprzedzają nas na tej drodze.
Zniszczenie własności prócz potężnych korporacji → zniszczenie gotówki poprzez hiperinflację i dochód gwarantowany → absolutna niewola – komuna / prawdziwy korpofaszyzm → jednocześnie wchodzą w życie red flag laws (prewencyjne aresztowania, blokowanie kont przez banki, wywłaszczanie, odbieranie dzieci wrogów systemu) → mieszanie i przesiedlanie pozostałej populacji w celu wynarodowienia.
 
Polak prolajfer i Polak aborcjonista będą się wyzywać w wagonie bydlęcym przez całą drogę, a przestaną dopiero pod prysznicem w komorze. Czytając też to, co piszą nowi ideologowie: aborcja może być zakazana, ale nie dla ochrony praw dzieci, lecz w celu zniesienia resztek praw rodziców nad upaństwawianymi od małego dziećmi.

→ "nie pójdę w jednym szeregu z satanistami, którzy poczują się ustawą pokrzywdzeni." – To jest bardzo ograniczone i mało szlachetne myślenie. Jeśli miałbym walczyć za Naród, o ukochaną Ojczyznę i przyszłość dla moich dzieci – walczyć z socjalizmem, nazizmem czy komunizmem, walczyłbym bez wahania nawet u boku czcicieli Baala. To twój wróg wybiera twoich sojuszników. W 1920 roku po naszej stronie były oddziały carskich kozaków, a pod Grunwaldem walczyliśmy ramię w ramię z muzułmańskimi Tatarami, pogańskimi Litwinami i prawosławnymi Rusinami i to ich krew w początkowym etapie bitwy przeważyła i dała nam zwycięstwo nad zbrodniczym katolickim zachodem.
 

PiS dopuścił się już ludobójstwa na kilkudziesięciu tysiącach Polaków i nie cofnie się przed kolejnymi, bardziej jawnymi zbrodniami.


SZA


8 lutego 2021

Pokłosie Żeńców TRZ3CH: Fałszywe dychotomie

Komentarz do Żeńców 3

 

Zgodzę się, że jednym z większych niebezpieczeństw polskiego myślenia jest łatwość przyswajania fałszywych dychotomii – na co zwrócił uwagę m.in. nasz genialny psycholog, Kazimierz Dąbrowski.

Jeśli paraliżujący twórczą, konstruktywną analizę sytuacji pseudowybór "PiS albo PO" doprowadził nas do obecnego stanu państwa, to boję się myśleć, do jakiego stanu doprowadzi pielęgnowanie alternatywy (?) "norkowcy albo płody".

Nienarodzone dzieci zostały obecnie wzięte za zakładników, a żądaniem terrorystów jest gospodarka. Góral powinien poprzestać na nagłaśnianiu tej rozgrywki i wspieraniu przedsiębiorców – dodatkowe legitymizowanie feministek przez konserwatystów nie da kompletnie nic; za to stworzy groźny precedens w operacji, której dokładnego celu najzwyczajniej w świecie nie znamy. Jeśli rząd (celem odwrócenia uwagi od zamkniętych barów) prawnie zabroni np. profanowania kapliczek, to ja tę zagrywkę skrytykuję i poprę restauratorów – ale nie pójdę w jednym szeregu z satanistami, którzy poczują się ustawą pokrzywdzeni.

Tomasz

7 lutego 2021

PORODŹ (Poradnik rodzica): KASK (Wersja II)

 

Czy godzi się gotującemu się do przejechania się na rowerze dziecku wkładać na głowę kask? Współcześnie najczęściej słyszy się, że podobne powyższemu pytania są bezprzedmiotowe – musi mieć kask. Obowiązkowo. I już.


A jednak sed contra...


Dziecko, które od maleńkości uczone jest, że nadmierna brawura nie pociąga za sobą żadnych poważniejszych konsekwencji (popedałujesz bez pomyślunku jak dzikus, przewrócisz się, uderzysz w asfalt – kask cię ochroni) narażamy na niebezpieczeństwo polegania na własnych siłach aż do szaleństwa i całkowitego nieliczenia się z potencjalnymi groźnymi skutkami własnego działania na niwie nie tylko rowerowej.


Uczyć dziecko jeździć odpowiedzialnie? Obowiązkowo. Uczyć dziecko jeździć obowiązkowo w kasku? Niekoniecznie odpowiedzialnie.

PORODŹ (Poradnik rodzica): ROWEROWY ZWROT KASKOWY

 

ROWEROWY ZWROT KASKOWY


Pędzi Janek na rowerze...

Łup! Już na asfalcie leży.

Głowa cała – kask go chroni

On przed wszystkim go obroni


na to przynajmniej wygląda. Człowiek przyzwyczajany od maleńkości do kasku czuje się bezpiecznie. Czy jednak nie bezpiecznie aż do szaleństwa? Młodzi okaskowani jeźdźcy mają tendencję do nadmiernej brawury. Zaryzykuję i się przewrócę? Nic wielkiego! Nic mnie nawet nie zaboli. Nie spotkają mnie żadne konsekwencje.


Czy nauczanych w ten sposób chłopca lub dziewczynki nie narażamy w przyszłości na niebezpieczeństwo polegania na własnych siłach aż do szaleństwa i całkowitego nieliczenia się z potencjalnymi groźnymi skutkami własnego działania na niwie nie tylko rowerowej? Skoro – teoretycznie – mogą szarżować dowolnie ostro, a i tak (pozornie) nic im nie grozi?


PORODŹ (Poradnik rodzica): Są dwie nie budzące niczyich wątpliwości metody "naturalnego planowania rodziny" (jeśli zdecydowaliśmy się już użyć tego pachnącego na milę stechnicyzowaniem sformułowania)

 

Są dwie nie budzące niczyich wątpliwości metody "naturalnego planowania rodziny" (jeśli zdecydowaliśmy się już użyć tego pachnącego na milę stechnicyzowaniem sformułowania)


1. Współżyć.


2. Nie współżyć.


Koniec i .


~ Z podziękowaniem dla J.A.

PORODŹ (Poradnik rodzica): CO SIĘ MÓWI?

 

 

[Zirytowanym głosem]:

CO SIĘ MÓWI?


W sytuacji, gdy należałoby kogoś przeprosić, poprosić lub komuś podziękować. Zdenerwowany ton rodzica. Dziecko, odpowiedz mi tu zaraz zgodnie z oczekiwaniem.


Można inaczej: "Zosiu, uprzejmie byłoby powiedzieć: «Dziękuję»"; "Andrzeju, nie słyszę «magicznego słowa ["Poproszę"]»"; "Jerzy, uczciwość wymaga, żeby Marka przeprosić". Tym sposobem nauka uprzejmości i sprawiedliwości odbywa się w formie zaproszenia do grzeczności. Zamiast swoistej "tresury" korzystamy ze sposobu, który ułatwia dziecku zrozumienie motywacji, dla której mówimy to, co mówimy, i zachęca je, by wypowiadało trzy podstawowe "magiczne słowa" nie z przykrego obowiązku, lecz z autentycznej uprzejmości i ochoty.


Vox populi, vox Dei?

Szukanie

Archiwizowanie

Dla odwiedzających