Śladem naszych publikacji:
http://rediwiwo.blogspot.com/2020/05/poscineczki-42-jak-choragiewki-na.html
http://rediwiwo.blogspot.com/2020/05/sladem-naszych-bojow-z-pseudotradycja.html
Niejeden spośród koncesjonowanych "tradycjonalistów" opędza się od sugestii powiedzenia prawdy o sytuacji w Kościele, a nawet przedstawienia uczciwie własnej opinii – choćby i do pewnego stopnia błędnej – na temat owej sytuacji. Argument jest zasadniczo jeden: jak to powiem, to mnie zdejmą z proboszczostwa etc. – w skrócie: stracę wiernych; "lepiej dla wiernych jest, abym pozostał na stanowisku [powierzonym mi przez pseudobiskupa, który z racji przylgnięcia do herezji automatycznie i milcząco utracił swoje stanowisko] niż miał się gdzieś tułać". A więc względy ludzkie stawiamy wyżej niż Prawdę i zaufanie do Niej.
Paradoksalnie, zdarza się, że taki ludzkowzględny "tradycjonalista" traci swoje stanowisko i tak (bo pseudobiskupowi nie spodoba się jakiś aspekt działalności rzeczonego – a nie zdołał przewidzieć, że ów właśnie może w oczach hierarchii Novus Ordo ostatecznie pogrążyć). Postawił względy ludzkie wyżej niż Pana Boga. Właściwie to należałoby napisać: dobrze Ci tak! Masz, czego chciałeś [w pełnym, przynajmniej nominalnie, posłuszeństwie pseudobiskupowi Twojej diecezji]!
Potwierdza się po raz kolejny zasada, że ktoś, kto stawia względy ludzkie wyżej niż Pana Boga, zdradza Stwórcę, a to, co mu się wydaje, że ugrał "po ludzku" – też wcześniej czy później ulegnie zagładzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz